sobota, 17 marca 2018

O MACIERZYŃSTWIE... BEZ LUKROWANIA :) #1

Będąc jeszcze w ciąży ułożyłam sobie w głowie plan na to, jak będzie po porodzie. Mój plan na pierwsze miesiące po porodzie był następujący: pod żadnym pozorem nie będę uczyła dziewczynek noszenia na rękach, a już na pewno usypiania w ramionach! Będę systematycznie prać ich ubranka, prasować i idealnie układać w komodzie! A w momencie gdy się ubrudzą od razu będę je przebierała! Będę codziennie wyparzała smoczki i butelki! Będę kupowała ekologiczne warzywa i owoce i sama przyrządzała im posiłki! Będę codziennie, bez żadnych wymówek wychodzić z dziećmi na spacer!
Będę zostawiała dzieci tylko gdy zajdzie taka potrzeba!
 

Teraz uśmiecham się pod nosem na te moje plany. A wiecie dlaczego? Bo jest zupełnie inaczej :)
Dziewczynki urodziły się jako wcześniaki i pierwsze trzy tygodnie swojego życia spędziły na oddziale neonatologicznym. Ja z mężem wracałam do domu, a one same zostawały w szpitalu (swoją drogą opiekę miały tam fantastyczną, opowiem Wam kiedyś o tym!). Przepłakałam wiele nocy z tego powodu. Dlatego, w momencie gdy przywieźliśmy je do domu nie mogłam oderwać od nich rąk. Nosiłam, tuliłam, całowałam... chciałam im wynagrodzić ten czas spędzony bez mamy. I z czasem dziewczynki przyzwyczaiły się do tego. Uwielbiają być na rękach, a najlepiej zasypia im się w ramionach rodziców. Ale wiecie co? Wcale tego nie żałuję! Bo kiedy jak nie teraz będę mogła je tak tulić?
Czas tak szybko mija, że te chwile są naprawdę bardzo cenne...
Jeżeli chodzi o systematyczne pranie dziecięcych ubranek to pod tym względem plan działa jak najlepiej. Piorę prawie codziennie. Gorzej już jest z prasowaniem... czasem kilka dni musi minąć zanim zabiorę się za to. Prasuję i układam w komodzie. Wszystko mam pogrupowane - pod tym względem jestem pedantką :) Dziewczynki od kilku miesięcy zajadają się nie tylko mlekiem. W trakcie karmienia zdarza się, że pobrudzą sobie rękawki albo całe ubranko. Jednak nie zawsze od razu zmieniam im je... czasem tylko przetrę. I wcale nie przejmuję się tym, że nie zaprałam plamy od razu i ubranie nadaje się do wyrzucenia. Po prostu wyrzucam, bez żadnych skrupułów.
Butelki i smoczki wyparzam, ale nie codziennie! Ba! Zdarza się, że tylko raz w tygodniu.
Samodzielne gotowanie dzieciom - na to po prostu nie mam czasu. Wolę spędzić z nimi czas na zabawie lub spacerze, aniżeli stać przy garach. Ekologicznych produktów w pobliżu naszego domu nie ma, musiałabym jeździć po nie do miasta. A to kolejna rozłąka z dziewczynkami. Mam znajomego, który po niskiej cenie przywozi mi słoiczki z zupkami i tubki z deserkami. Córeczki się tym zajadają, a ja jestem szczęśliwa, bo widzę, że im smakuje :)
Z tymi spacerami też bywa różnie. Jak pogoda dopisuje to wychodzimy bez żadnego gadania! Jednak gdy pogoda jest już gorsza wychodzimy rzadziej. Przeczytałam gdzieś, że "nie ma nieodpowiedniej pogody, są tylko nieodpowiednio ubrane dzieci" i uważam, że to święta prawda. Mi najnormalniej w świecie czasami nie chce się wychodzić...
Na początku bardzo niechętnie zostawiałam dziewczynki. I chociaż opiekę miały zawsze fantastyczną, serce mi pękało, gdy miałam wyjść z domu... Teraz jest zupełnie inaczej! Wychodzę sama, wychodzę z mężem... z racji tego, że budujemy dom załatwień mamy sporo więc bardzo dużo jeździmy i to dosyć często. Mamy nawet czas, aby wyjść razem na kolację :)

Jednym słowem: jestem mamą nieidealną... i wiecie co? Jest mi z tym bardzo dobrze!

środa, 14 marca 2018

CZY WARTO CZYTAĆ NIEMOWLAKOM?

Pamiętam, jak będąc w ciąży kupiłam pierwszą książkę dla moich dzieci. Były to historie wielu księżniczek. Systematycznie czytałam dziewczynkom ja lub Mąż :) Aż pewnego razu usłyszałam od szwagierki: "Czytasz do brzucha? Przecież one nic z tego nie wiedzą". Uśmiechnęłam się tylko pod nosem i nie skomentowałam nic. Teraz dziewczynki są już na świecie, a szwagierka nadal uważa, że nici z mojego czytania. No więc czy warto czytać niemowlakom?
Nie wiem czy słyszeliście o wynikach badań przeprowadzonych przez Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne w ubiegłym roku, które przeprowadzone zostały na ponad 250 rodzinach. Badaniom poddane zostały rodziny, w których wiek dziecka wynosił 0,5 roku - 4,5 roku. Rodzice systematycznie śledzili ile czasu poświęcają na czytanie swoim dzieciom, a także mieli zwracać uwagę na jakość czytania (wskazywanie maluchowi podczas czytania obrazków, omawianie ich, itp.).
I wiecie jakie wyciągnęli wnioski? Mianowicie, aby dziecko rozwijało się prawidłowo wystarczy jedynie 20 minut czytania codziennie. Systematyczne czytanie niemowlakom sprzyja rozwojowi mowy. Dzieci takie łatwiej przyswajają naukę czytania i pisania. A czytanie na głos ma istotny wpływ na rozwój mózgu i wyobraźni maluchów. O zacieśnianiu relacji z rodzicem nie wspomnę :) 


         20 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO CZYTAĆ DZIECIOM:
  1. buduje więź pomiędzy rodzicem i dzieckiem,
  2. zaspokaja potrzeby emocjonalne,
  3. wspiera rozwój psychiczny dziecka i wzmacnia jego poczucie własnej wartości,
  4. uczy języka, rozwija słownictwo, daje swobodę w mówieniu,
  5. przygotowuje i motywuje do samodzielnego czytania,
  6. uczy myślenia,
  7. rozwija wyobraźnię,
  8. poprawia koncentrację,
  9. ćwiczy pamięć,
  10. przynosi wiedzę ogólną,
  11. ułatwia naukę,
  12. uczy odróżniania dobra od zła, rozwija wrażliwość moralną,
  13. rozwija poczucie humoru,
  14. jest znakomitą rozrywką,
  15. zapobiega uzależnieniu od mediów,
  16. chroni przed kwestionowalnymi wpływami ze strony otoczenia i kultury masowej,
  17. pomaga w rozwiązywaniu problemów,
  18. jest zdrową ucieczką od nudy,
  19. jest profilaktyką działań aspołecznych,
  20. kształtuje nawyk czytania i zdobywania wiedzy. /na podstawie KLIK /

    Zatem Kochani czytajmy naszym dzieciom :)!

poniedziałek, 12 marca 2018

No tak! Muszę to przyznać z czystym sumieniem - JESTEM ZAKUPOHOLICZKĄ.
I wcale nie chodzi tutaj o rzeczy, które kupuje dla siebie. Kupuję nałogowo rzeczy moim córeczkom.
Przez ostatnie sześć miesięcy kupiłam całe mnóstwo małych ubranek. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o moich ulubionych sklepach dla dzieci.
Zdecydowanie numerem jeden jest sklep Tesco i dział z ubrankami dla dzieci.
To tam skierowałam swoje pierwsze kroki kompletując wyprawkę dla moich dziewczynek. Wiedziałam, że mają tam rozmiary dla wcześniaków. Rozmiar 44 okazał się idealny dla moich 47-centymetrowych kruszynek :) Bardzo lubię z ich kolekcji body i podkoszulki. Mamy w swoich zbiorach wiele kompletów, leginsów i sukienek. Dziewczynki ubranka brudzą, ja systematycznie piorę i nic się z nimi nie dzieje - nie rozciągają się, nie kurczą, nie tracą kolorów. Jedyny powód dla którego chowam je na dno pudła to fakt, że są już po prostu za małe :(

Moim numerem dwa są rzeczy ze sklepu H&M. Zaopatruje tam dziewczynki głównie w rajstopki, sukienki (które można kupić w dwupakach) oraz kurtki - parki, które są fantastyczne! Uwielbiam też ich czapeczki i opaski na głowy. Posiadam też kilka kompletów (body, leginsy i czapeczka), które niestety bardzo rozciągnęły mi się po kilku założeniach. Sama nie wiem dlaczego (?)

Smyk to też mój hit :) rzeczy kupione tam są bardzo dobre jakościowo. Jedyne co powoduje, że odwiedzam ten sklep rzadziej niż powyższe są ceny. Czasami po prostu jest mi żal wydać kilkadziesiąt złotych na jedną koszulkę. Mimo wszystko dziewczynki posiadają kilka rzeczy tej marki, kupione głównie na wyprzedażach.

Bardzo lubię też robić zakupy w sklepie 5.10.15. Kupiłam tam ostatnio bardzo dużo rzeczy na wyprzedażach. Ceny obniżone były nawet o 70%. Nie zastanawiając się długo zrobiłam sobie kawkę, włączyłam laptopa i złożyłam zamówienie. Wiele rzeczy jeszcze można kupić taniej, polecam!

Pepco to sklep, w którym głównie kupuję bodziaki. Czasem jednak skuszę się na jakąś sukienkę, koszulkę, czy dresy. Jakościowo bywa to różnie. Ale przy dzieciach, które rosną w mgnieniu oka bardzo dobrze się spisują :) Zdecydowanie jestem na tak!

Rozczarowana jestem rzeczami firmy Lupilu dostępnymi w Lidlu. Kupiłam sporo bodziaków i spodni dla dziewczynek (będąc jeszcze w ciąży), które okropnie się rozciągnęły. Jedyne z czego jestem zadowolona to rajstopki i skarpetki - kupuję i polecam.

Posiadam też wiele rzeczy z lumpeksów i z Aliexpress. Kto ma czas to polecam poszperanie na stronie ali... można kupić naprawdę fajne rzeczy za nieduże pieniądze.

                        A JAKIE SĄ WASZE ULUBIONE SKLEPY DLA NAJMŁODSZYCH?

piątek, 9 marca 2018

JAK PRZEDŁUŻYĆ TRWAŁOŚĆ CIĘTYCH KWIATÓW?

Zapewne większość z Nas wczoraj, w Dniu Kobiet otrzymała cięte kwiaty. Ja osobiście jestem ich miłośniczkom. Uwielbiam tulipany, goździki, frezje i róże. Mąż dobrze o tym wie :)

                             JAK PRZEDŁUŻYĆ TRWAŁOŚĆ CIĘTYCH KWIATÓW?

No właśnie. Co zrobić, aby otrzymane kwiaty dłużej cieszyły nasze oko.

Po pierwsze: zawsze obcinaj końcówki kwiatów przed włożeniem do wazonu.
Po drugie: do wazonu z kwiatami dodaj dwie łyżeczki cukru (na litr wody) i zamieszaj. Można dodać także troszkę kwasku cytrynowego lub płynu do naczyń.
Po trzecie: różom należy ukośnie przycinać końce pędów codziennie. Pozwoli to na zwiększenie powierzchni pobierania wody. Ja osobiście każdym kwiatom w wazonie wymieniam wodę codziennie.
Po czwarte: kwiaty warto zanurzyć w wodzie destylowanej lub przegotowanej.
Po piąte: gdy kwiaty stoją już dobrych kilka dni, a chcemy przedłużyć ich żywotność należy zanurzyć końcówki pędów na kilka sekund we wrzącej wodzie, a potem z powrotem włożyć do zimnej wody.

To moje sposoby dzięki którym cięte kwiaty w moim domu stoją kilka dni dłużej :)

A Ty, jakie znasz sposoby ?

wtorek, 6 marca 2018

ZĄBKUJEMY!

Moje dziewczynki zaraz po skończeniu czwartego miesiąca zaczęły się niesamowicie ślinić. Doszło do tego wkładanie do buzi wszystkiego co tylko złapały w rączki. Byłam pewna - zaczynamy etap, który nazywa się ząbkowaniem. Potwierdziła to też nasza pediatra, która spoglądając w buzię dzieci uznała, że ząbki pojawią się niebawem...

Dziewczynki skończyły już sześć miesięcy, a ząbków nadal brak.
Pojawiają się niestety oznaki wyrzynania się, a mianowicie bywa, że dziewczynki są marudne i szukają ukojenia bólu. Najlepszymi zabawkami stały się ostatnio gryzaczki i wszelkiego rodzaju grzechotki, które można "pogryźć". Mamy swoich ulubieńców, o których chcę Wam napisać :)
 
Numer 1 to najzwyklejsze gryzaki, które kupiłam w Pepco (9,99 zł/3 sztuki). Są żelowe, więc bez problemu można schłodzić je w lodówce. Jednak niektóre ciężko złapać małą rączką.
Mimo wszystko moje dziewczynki chętnie po nie sięgają :)

Numer 2 to gryzaki elastyczne firmy Babyono (7,90 zł/2sztuki).W naszym przypadku totalny kit. Dzieci w ogóle po nie nie sięgają. A w momencie kiedy ja próbuję włożyć im je do buzi, od razu je wypluwają.

Numer 3 to nasz ostatni zakup, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Gryzaki silikonowe formy AKUKU (6,79zł/1 sztuka). Posiadają specjalnie uformowaną powierzchnię, która zapewnia delikatny masaż dziąseł. Są łatwe do uchwycenia i utrzymania w rączkach dziecka. Moje córeczki go uwielbiają.
A ja tylko zbieram go z podłogi, myję i dalej podaję do rączki. To zdecydowanie nasz hit :)

                             CO DODATKOWO UŻYWAMY PRZY ZĄBKOWANIU?
Na całe szczęście dziewczynki nie gorączkują. Jednak posiadamy w swojej domowej apteczce Paracetamol. Dla mnie to jest zdecydowanie numer jeden dla dzieci zarówno przy gorączce,
jak i bólach różnego pochodzenia. Użyliśmy go tylko raz ale nie w trakcie ząbkowania, a po szczepieniu. Z kolei Dentinox N został polecony nam przez znajomych. Używam go systematycznie
i mam wrażenie, że naprawdę przynosi ulgę bolącym dziąsłom. 


Ukojenie przynosi także dobrze schłodzona marchewka! Polecam!

                                 A Wy jakie macie sposoby na ząbkowanie?